Recenzja: Super Rhino - gra idealna na każda okazję

Recenzja: Super Rhino - gra idealna na każda okazję
Czołem!
 
Pora na pierwszą recenzję:) Przed kilkoma dniami stworzyłem dla Was listę gier wydanych przez HABĘ po polsku. Wśród nich znalazł się jeden przysadzisty jegomość, krewny Supermana. Super Rhino, bo o nim mowa, to postać nietuzinkowa, trudno go nie lubić. Napiszę Wam dzisiaj o nim nieco więcej.
 
O czym to wszystko?
 
Super Rhino, to gra zręcznościowa, w której zadaniem graczy jest zbudowanie jak najwyższego wieżowca z kart, a dokładniej takie budowanie, które nie skończy się zawaleniem konstrukcji (a mówiąc jeszcze konkretniej, to może się zawalić, ale najlepiej w kolejce innego gracza). Gra, według producenta, przeznaczona jest dla dzieci od 5 roku życia, a bawić się przy niej będzie od 2 do 4 osób. Z poprzedniego wpisu wiecie już, że to jedna z moich ulubionych gier HABY, a zatem możecie się spodziewać, że na formułkę "przekonajmy się, jak to wszystko działa w praktyce" może być tylko jedna odpowiedź: super-bohatersko!
 
Co w pudełku?
 
Po otwarciu niedużego, solidnego, żółtego (a jakże!) pudełeczka znajdziemy dwie talie kart i drewnianą figurkę naszego dzisiejszego bohatera. Jedna z talii, to karty ścian, z których tworzyć będziemy (hm...) ściany powstającej konstrukcji. Przed pierwszą rozgrywką trzeba je będzie delikatnie pozaginać na pół, ale nie martwcie się, karty są pancerne i krzywda im się nie stanie. Druga talia, to karty dachu, które będą służyć jako podstawy do ustawianych na nich kartach ścian. Kart są bardzo solidne i po wielu partiach dalej idealnie spełniają swoją rolę. Warto docenić, że  widnieją na nich ładniutkie humorystyczne rysunki i żadna z nich się nie powtarza. Taki bonus do całokształtu. Sam Rhino jest fajny i drewniany, taki, jak powinien być.
 
Rozgrywka
 
Przed każdą rozgrywką decydujemy, której strony karty fundamentu chcemy użyć. Mamy do wyboru wersję prostszą i wersję trudniejszą. Magia, co? Wersja trudniejsza zakłada, że na karcie fundamentu znajdzie się jedna karta ściany, podczas gdy w prostszej wersji będziemy mogli zacząć od dwóch kart ścian. To oczywiście przekłada się na stabilność całej konstrukcji. 
Po ustaleniu poziomu trudności tasujemy karty dachu i rozdajemy każdemu graczowi po pięć kart. Reszta kart dachu oraz karty ścian tworzą osobne stosy, z których będziemy dobierać w trakcie gry. Małego nosorożca ustawiamy w zasięgu ręki. 
Wybrany gracz startowy rozpoczyna rozgrywkę i ustawia pionowo pierwsze karty ścian (lub kartę w przypadku wariantu zaawansowanego) na fundamencie. Karty przed ustawieniem warto zgiąć dodatkowo, żeby dawały większa stabilność. Następnie dany gracz kładzie na ścianach jedną ze swoich kart dachu. Zagrana karta przedstawia układ kart ścian, który będzie musiał zagrać następny gracz. Oprócz tego, na niektórych kartach pojawiają się dodatkowe oznaczenia, które sprawiają, że gra staje się ciekawsza. 
 
  • Nosorożec - następny gracz, przed dołożeniem kart ścian będzie musiał ustawić drewnianego nosorożca w oznaczonym miejscu.
  • Strzałki - zagranie tej karty zmienia kolejność ruchów.
  • +1 - następny gracz, przed swoim ruchem, będzie musiał dobrać jedną kartę dachu.
  • ! - następny gracz traci kolejkę.
  • x2 - gracz zagrywający ta kartę może od razu położyć na niej kolejną kartę dachu.
 
Gracze, zagrywając karty, jedna po drugiej, tworzą coraz wyższą konstrukcję, która dość szybko zaczyna się chwiać i gibotać. Im wyżej zagrana zostanie karta z Rhino, tym trudniej będzie go ustawić. Koniec rozgrywki następuje w momencie, w którym jeden z graczy pozbędzie się ostatniej karty dachu, lub kiedy wieża się zawali. W drugim przypadku wygrywa gracz z najmniejszą liczbą kart ścian na ręku.
 
Jak to działa w praktyce?
 
Z pierwszego akapitu wiesz już, że Super Rhino, to jedna moich ulubionych gier. Cóż więc mogę powiedzieć? Jak się u nas sprawdziła? Wybornie! Gra trzyma w napięciu od samego początku do końca, a każdy ruch ma znaczenie. Nierówno postawiona karta na samym początku może sprawić, że każda kolejna wiązać się będzie z coraz większym ryzykiem (co niektóre łobuzy, takie jak ja, lubią wykorzystywać). Rozsądnie zagrywane karty specjalne również mają znaczenie i dodana w odpowiednim momencie karta (np.) strzałek może odmienić bieg gry. Kogo najłatwiej namówić na partię Super Rhino? A kogo nie?:) Mały super-nosorożec przypadnie do gustu zarówno dzieciakom (moja 4-letnia córka bez problemu daje sobie radę, a co bardziej istotne, uwielbia tą grę), jak i młodzieży, grupie studentów i całym rodzinom. Kiedy zawiozłem tą grę mojej chrześnicy w prezencie był szał, ale prawdziwa walka na śmierć i życie zaczęła się kiedy dzieciarnia poszła spać. Czworo ludzi w wieku 30-35 z wypiekami na twarzy układało kolejne piętra wieżowca, po którym skakał nosorożec super-bohater. Kilkanaście partii. Do drugiej w nocy.
 
Słówko dla rodzica
 
Rodzice, jak to rodzice, szczególnie ci mocno nastawieni na wszechstronny rozwój swoich pociech, lubią w grach dostrzegać drugie dno. W Super Rhino takie jest i ma się dobrze. To prawda, śmiejemy się przy tej grze, wygłupiamy i wydawać by się mogło, że już sama radość z rozgrywki, to już jest ta wartość dodana. Gratis dostajemy coś więcej. Dzieci, z którymi miałem przyjemność grać w Super Rhino pierwsze partie kończyły zazwyczaj zawaleniem konstrukcji dość szybko. Z czasem nauczyły się większej cierpliwości. Zauważyły, że delikatne i rozsądne dokładanie kolejnych kart skutkuje większą szansą na sukces. Nie bez znaczenia (szczególnie w przypadku młodszych dzieci, a także tych z deficytem zdolności manualnych) jest też ćwiczenie koordynacji między okiem, a ręką. Kolejnym plusem naszego nosorożca jest też przekierowanie uwagi z wygrywania na dobrą wspólną zabawę. Nie pamiętam, żeby samo zwycięstwo lub przegrana w przypadku tej gry budziły skrajne emocje. Ważniejsze jest dla uczestników wspólne stworzenie jak najwyższej konstrukcji, a kiedy się zawali reakcją jest tylko głośny śmiech wszystkich graczy.
 
Podsumowując Super Rhino jednym zdaniem mogę tylko potwierdzić słowa z pierwszego akapitu, znakomita, ultra-rodzinna gra dla każdego, którą docenią rodzice szukający rozwojowych zabawek dla swoich dzieci.
 
Ja się tymczasem zmywam i zapraszam do kolejnej lektury już niebawem.
Pan Felippe
 
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium